Świt, plener z OKF

Pobudka 3:30, szybkie wygrzebanie rękawiczek, ciepłych spodni wojskowych, pakowanie szkieł, statywu, club-mate i jestem o 4:00 w miejscu spotkania z przyjaciółmi z klubu fotograficznego. Wyruszyliśmy w kierunku stawów nieopodal naszego miasta. Nic nie wskazywało na to, że ten wyjazd będzie jedną wielką głupawką (przynajmniej dla mnie – i jak mi się wydaje – dla Artura). Było bezustanne śmianie się, fotografowanie komarów w locie, Artur pokazał że w Nikonie jest obracanie zdjęć przy podglądzie LiveView, nawet było wołanie do słońca żeby wyszło w końcu. Smutnym akcentem była sytuacja, kiedy sobie uszkodziłem nową matówkę podczas wymiany obiektywów…nie wiem jak tego dokonałem :(

Po powrocie stwierdziliśmy, że następnym razem jedziemy na plener do Gdańska :D

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Zarezerwuj termin

Menu